Winda - Gdański Archipelag Kultury.

Zadaniem Klubu jest integracja wokół działań twórczych (teatr, muzyka, plastyka) ludzi w różnym wieku, o różnych doświadczeniach i drogach życiowych. Proponowane przez nas imprezy, zajęcia i projekty adresowane są do szerokiego wachlarza odbiorców, również osób niepełnosprawnych.


Winda - Gdański Archipelag Kultury jest organizatorem  m.in. następujących festiwali i przeglądów:

teatralnych:  Festiwal Sztuk Autorskich WINDOWISKO, Spotkania Trójmiejskich Teatrów Niezależnych

muzycznych: Gdańskie Noce Jazsowe, Wrzeszczańskie Dni Muzyki Organowej

  
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, podaj adres e-mail:

archiwum

archiwum

PROTOKÓŁ JURY XVI KONKURSU NA ZIMOWY LIMERYK ANTYDEPRESYJNY


Data: 28 stycznia 2017 zł

PROTOKÓŁ JURY XVI KONKURSU NA ZIMOWY LIMERYK ANTYDEPRESYJNY 

28 stycznia 2017 roku Jury XVI Konkursu organizowanego przez klub Winda GAK na Limeryk antydepresyjnyPoeci limeryczni i liryczni w twórczości limerycznej, czyli limeryki o poetach” (związany z nieobchodzonym Rokiem Leśmiana) w składzie:

        Bogusław Jackowski – członek przewodzący,

        Andrzej Stelmasiewicz – członek wspierający,

        Bartłomiej Dratkowski – członek specjalistyczny,

        Krzysztof Szczucki – członek zapasowy,

        Andrzej Trzaska – członek permanentny (obecny duchem),

        Katarzyna Burakowska – sekretarz, kierownik klubu „Winda” GAK

 

po wnikliwym przeanalizowaniu nadesłanego obfitego materiału, obejmującego niemal dwieście utworów w różnej postaci (drukowanej, elektronicznej i rękopiśmiennej) od 23 uczestników płci obojga, wydało werdykt, przytoczony in extenso poniżej.

 

Ale przed zaprezentowaniem werdyktu Jury pragnie wspomnieć naszego wiernego Autora, p. Grzegorza Lewkowicza, który odszedł od nas jesienią ubiegłego roku.

Limeryk poświęcony pamięci p. Grzegorza odczytał p. Bogdan Malach:

Grześ Lewkowicz – poeta, artysta –

zbyt szybko znalazł ostatnią przystań...

Nie pożegnał się z nami,

zostaliśmy z wierszami,

ale smutku i tak długa lista...

 

Przypomnijmy jeden z wielu Limeryków p. Grzegorza:

Stary gospodarz ze wsi Lichnowy,

swatów raz posłał do młodej wdowy.

Ta im odrzekła – wiem to, niestety,

że chłop bynajmniej nie szuka kobiety...

Tylko dojarki dla swojej krowy.

 

Przechodząc do werdyktu, Jury na wstępie pragnie wyrazić podziękowanie za aktywne wsparcie dzieła upowszechniania limeryków jako antydepresantów niepowodujących efektów ubocznych. Równocześnie stwierdza, że po okresie wyraźnej poprawy zrozumienia istoty limeryków, nastąpiło zdecydowane pogorszenie – około 20% nadesłanych utworów (życzliwie licząc) w żaden sposób nie dało się zakwalifikować jako limeryki. Ponieważ Jury nie znajduje upodobania w czytaniu fraszek, żartobliwych wierszyków, itp., zdecydowało się podjąć decyzję o dyskwalifikowaniu, począwszy od przyszłego roku, limerykoróbców przysyłających utwory niebędące limerykami. Równocześnie Jury podkreśla, że podobny los może spotkać limerykoróbców przysyłających limeryki z błędami ortograficznymi bądź interpunkcyjnymi. Kończąc ekshortację, Jury serdecznie namawia to starannego wybory nadsyłanych limeryków, albowiem dziś powinno być jasne dla wszystkich, że ilość nie przechodzi w jakość.

 

Jury przyznaje trzy równorzędne nagrody pierwsze, drugie i zarazem trzecie w postaci albumów Andrzeja Mleczki mających w zamierzeniu zapewnienie chwili relaksu w przerwach miedzy pisaniem limeryków. Otrzymują je:

 

Pan Ryszard Błaż z Nowego Tomyśla za limeryki nawiązujące do poezji Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a zwłaszcza za uwypuklenie aktualności poezji Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej:

 

Czy pomoże mi wyjazd do Kietrza?

Wdycham Kraków. I co? Jestem bledsza,

trochę bardziej milcząca.

Sezon trwa od miesiąca,

a ja nic. Można żyć bez powietrza.

 

Mistrz Ildefons szedł po Mariensztacie,

śniąc adagio w pijanej sonacie.

Księżyc wtrącił się troszkę

i dorzucił dorożkę,

śpiew ogórka i skumbrie w tomacie.

 

Pan Włodek Guliński z Gdyni za pogłębienie i poszerzenie wiedzy Jury o stopach metrycznych (Jury pominie milczeniem ile czasu spędziło na zgłębianiu iloczasu) oraz zwrócenie uwagi na nieoczywiste konsekwencje spoczywania na Laurach, a także na to, że cudne manowce (Edward Stachura) mogą mieć coś wspólnego z owcami:

 

Wojciech Byrski gdy siedział w chatce na Otrycie

chciał szybko coś napisać w CZWARTYM EPITRYCIE.

STOPY SIEDMIOMOROWE

dla niego – hardcorowe.

Więc zjadł DAKTYLa i rzekł: TROCHEJ wolniej, życie…

 

[z Franciszka Karpińskiego]

Raz bigamista Filon, gdzie Taury Wysokie

do pokoju w schronisku wszedł zmęczonym krokiem.

W austriackich Taurach

spoczął na Laurach.

Obie Laury są wciąż pod Filona urokiem.

 

Podbeskidzki hodowca (miejscowość: Bykowce)

czasem ze swoim stadem zejdzie na manowce.

Bardzo lubi Stachurę.

Popijając miksturę

z żętycy śpiewa wtedy, że „Cudne mam owce”.

 

Pan Artur Kozłowski z Ząbkowic Śląskich za przytyki zgrabnie wplecione w limeryki:

 

K. Gałczyński miał zwiedzić Salwator

wziął taksówkę, ominąć chciał zator.

„Skąd ta cena, pszepana?!”

„Taksówka zaczarowana” –

rzekł krakowski zarobku amator.

 

S. Barańczak nad brzegiem Soły

pisał fraszki i biografioły.

Pegaz zdębiał – „Poeto!

Lekka muza to nie to,

pisz sonety, nie jakieś p...[ardon]

  błahostki!”

 

oraz eksplikację związków twórczości Williama Szekspira i Stanisława Barańczaka:

 

William Szekspir w Stratford nad Avon

pisał sonet, coś mrucząc nad kawą.

„Trudność tutaj jest taka:

trzeba by Barańczaka,

by z przekładu uporać się sprawą”.

 

Ponadto Jury przyznało dwa równorzędne wyróżnienia na prawach nagrody, które otrzymują:

 

Pan Krzysztof Smyk z Lublina w postaci tomiku wierszy Marka Grechuty za limeryk nawiązujący do znanego wiersza Juliana Tuwima, a jednocześnie zwracający uwagę na niebezpieczeństwa przeprowadzek przeprowadzanych w niewłaściwym czasie:

W białym domku, gdzieś pod Tomaszowem,

Tuwim spotkał swą drugą połowę.

lecz się inni kręcili,

jakieś meble wnosili,

więc zakończył dość szybko rozmowę.

 

Pan Paweł Szczeciński z Ostrołęki w postaci tomiku wierszy Agnieszki Osieckiej za limeryk objaśniający pozornie abstrakcyjny jeżeli nie wręcz absurdalny palindrom Juliana Tuwima:

Stara żmija w pobliżu wsi Bose 

swojej córki martwiła się losem:

zamiast syczeć, gryźć, ona

tylko czyta Platona. 

MUZO, RAZ DAJ JAD ZA ROZUM! Proszę! 

 

Jury przy okazji zwraca uwagę, że za pomocą drobnej zmiana w pierwszym wersie fraszki o von Goethem można zamienić fraszkę na limeryk: zamiast „Gołowąsem wciąż będąc, von Goethe” wystarczyłoby napisać np. „Raz z Frankfurtu poeta von Goethe” bądź „Raz z Frankfurtu nad Menem von Goethe”:

Raz z Frankfurtu nad Menem von Goethe 

po raz pierwszy zobaczył kobietę –

w pantalonach i halce. 

Ta kiwnęła nań palcem, 

wtedy podbiegł i podał jej sweter. 

 

Za limeryki, w których Jury dopatrzyło się różnorakich walorów, wyróżnienia w postaci ołówka rozmiaru XXXXXL wraz notesem rozmiaru M otrzymują:

 

Pani Anna Skorupska z Poznania ze wskazaniem na limeryk o poecie bezwennym:

 

Pewien chmurny poeta z Kajenny

nocą nie śpi, a w dzień chodzi senny…

Dopadł go smutek niejasny

i nawet pies jego własny

nie poznaje go – bo jest bezwenny.

 

Pan Adam Gwara z Hornówka ze wskazaniem na limeryk polonistyczno-meteorologiczny, mimo nadesłania limeryku o pewnej samotnej pani w Getafe, którego Jury nie zacytuje:

Polonistka z miasteczka Wodzisław

jeszcze dzisiaj się gubi w domysłach,

czy ten wiatr w Zakopanem,

co tak dmuchał, orkanem

był, czy może to inny Władysław?

 

Pani Małgorzata Borzeszkowska z Lęborka ze wskazaniem na limeryk nawiązujący do obrzędu dziad&